Hanna Segal urodziła się 20 sierpnia 1918 roku w Łodzi, gdzie jej rodzice przebywali  w związku z obowiązkami zawodowymi ojca. Jej urodzenie zostało zarejestrowane po trzech miesiącach w Warszawie.

Ojciec, Czesław Poznański, tak samo jak jego ojciec Maksymilian był prawnikiem i zajmował się między innymi przystosowaniem Kodeksu Napoleońskiego do nowotworzonego systemu prawnego w wyzwolonej Polsce. W roku 1931 został wydawcą Journal de Nations w Genewie. Miał 4 braci, z których trzech zmarło w dzieciństwie.

Matka, Izabella Weintraub pochodziła ze średniej klasy rodziny kupieckiej i miała siostrę oraz brata. Rodzice matki byli zasymilowanymi Żydami. Matka przed ślubem została ochrzczona, ponieważ w tym czasie nie było cywilnej rejestracji ślubów. Ojciec matki również pochodzenia żydowskiego,  pomimo ateizmu w roku 1905 został katolikiem dla podkreślenia swojej polskości i przywiązania do Polskiego Ruchu Niepodległościowego.

Wczesne dzieciństwo Hanny Segal było smutne. Jej rodzice prowadzili typowe życie rodziny burżuazyjnej niewiele wiedząc o psychologii dzieci. Dużo podróżowali i często zostawiali dzieci pod opieką niań. Czasami wyjeżdżali nawet na kilka miesięcy. Hanka była bardzo przywiązana do starszej siostry Wandy, która zmarła na szkarlatynę w wieku czterech lat, kiedy Segal miała dwa i pół roku. Hanna Segal zawsze bardzo dobrze pamiętała siostrę, która była w jej dzieciństwie jedynym stałym i jak jej się wydawało najbardziej kochanym obiektem. Bardzo dobrze pamiętała okoliczności jej śmierci i sny, które wtedy miała. Po śmierci Wandy matka radziła sobie z depresją poprzez długie podróże. Aż do szóstego roku życia Hanka była zostawiana na długo z depresyjnym ojcem i opiekunkami, które ciągle skarżyły się na to, że umarła akurat ładniejsza i  mądrzejsza córka. Najgorsze były wakacyjne podróże z opiekunkami. Od tego czasu Segal miała awersję do mazowieckiego krajobrazu,  który opisywało się słowami: lasek, a za laskiem piasek, a za piaskiem lasek, a za nim znowu piasek…

Wszystko zmieniło się radykalnie, gdy miała siedem lat. Wtedy po szczególnie ciężkich wakacjach w poprzednim roku Hanka zażądała, aby nigdy już jej nie zostawiać samej i rodzice, którzy z gruntu byli ludźmi otwartymi i tolerancyjnymi, po usłyszeniu właściwie wyrażonego życzenia przystali na nie. Od razu wzięli ją ze sobą na wakacje do Biarritz. Po raz pierwszy zobaczyła wtedy ocean i góry, co na zawsze wyzwoliło jej miłość do morza. Od tej pory regularnie jeździła z rodzicami i przyjaciółmi na wakacje, nad morze śródziemne, co wspomina jak pobyt w raju. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęła czytać, co od razu stało się dla niej wielką przyjemnością. Na początku była powstrzymywana przez rodziców, ponieważ ówczesne teorie przestrzegały przed zbyt wczesnym rozwojem dzieci. Na szczęście postawa rodziców się zmieniła, przede wszystkim z powodu ojca, któremu podobały się te zajęcia córki.

W wieku dziesięciu lat poszła do szkoły. Dla wielu dzieci szkoła była jak więzienie, dla Hanki szkoła był wyjściem na wolność. Nowi przyjaciele, życie szkolne i rozróby były tak wciągające, że pierwsze wyniki szkolne były totalną porażką. Wszystkie oceny były niedostateczne. Ojciec wyjaśnił jej wtedy podczas długiego spaceru, że sposób bycia, jaki znalazła w szkole nie był dobrym pomysłem i po tej rozmowie przeszła przez gimnazjum z wysokimi ocenami.

Kiedy Hanna Segal miała dwanaście lat wyjechała wraz z rodzicami do Genewy gdzie jej ojciec objął posadę wydawcy biuletynu przy Lidze Narodów. Dla rodziców było to szczęśliwe zakończenie poważnych tarapatów finansowych, które w pewnym momencie miały tragiczny przebieg, ale dla Hanki to była smutna emigracja. Nie tylko musiała zostawić ulubioną szkołę i przyjaciół, ale również dokonała się rewolucja w obrazie jej rodziców. Wychowywała się pod dużym wpływem ojca, który był bardzo wykształconym człowiekiem. Znał osiem języków, był koneserem sztuki i miał ogromną bibliotekę.  Dzięki niemu zafascynowała ją „Księga Dżungli”, a potem wśród jego książek znalazła Freuda. W tym samym czasie matka była przez nią nieco lekceważona. Wydarzenia związane z wyjazdem do Genevy przyniosły rozczarowanie ojcem, którego zaczęła postrzegać również jako człowieka słabego i pozwoliły jej dostrzec w matce cechy, których do tej pory nie była świadoma. Matka w obliczu kryzysu potrafiła być kobietą praktyczną, która była w stanie porzucić luksusowe życie średniej klasy na rzecz obowiązków domowych takich jak szycie, gotowanie i sprzątanie. Później w trakcie analizy uświadomiła sobie wiele negatywnych uczuć związanych z licznymi opuszczeniami jakie doświadczała ze strony rodziców i w sumie sporo czasu zajęło jej wybaczenie im ich słabości i docenienie dobrych rzeczy, które od nich dostała.

Na początku jej życie w Genewie było trudne. Była otyła, czuła się samotna i wyizolowana. Ogromną pociechą było jezioro. Rodzice pomimo ciągłych kłopotów finansowych kupili jej łódkę i w ten sposób wiosłowanie stało się jej nową pasją. Z czasem i nowa szkoła stała się ulubionym miejscem. Była to istna wieża Babel, gdzie uczyło się blisko 40 przedstawicieli różnych narodów, kultur i religii. Bardzo interesujący był program nauczania w języku francuskim i angielskim, który na każdym kroku inspirował twórczość uczniów. To wszystko pozwoliło jej uporać się z tęsknotą za Warszawą. W tym samym czasie zainteresowała się również psychoanalizą. Pomimo tego w roku 1934, przekonała rodziców do tego aby pozwolili jej wrócić do Warszawy i uzyskać polską maturę. W Warszawie, przez pierwsze dwa lata, chodziła do katolickiej szkoły dla dziewcząt, którą wspomina jako liberalną o bardzo wysokim poziomie nauczania. Szkoła jak zwykle się jej podobała. Tutaj też zaczęła się jej długoletnia przyjaźń z Izą Erlich, która później została również psychoanalityczką i zmarła w 1996r w Ameryce. W Warszawie stopniowo zaczęły się formować jej poglądy społeczne i polityczne. Dotykały ją problemy biedy i braku politycznej wolności. Wstąpiła do Czerwonych Harcerzy, odłamu Polskiej Partii Socjalistycznej i silnie sympatyzowała z Trockizmem. Zaczęła również pracować jako wolontariusz w ośrodku dla przestępczych dziewczyn.

Wybór zawodu na początku nie był prostą sprawą. Odwiedziła Gustawa Bychowskiego z pytaniem co zrobić aby zostać psychoanalitykiem. Ten zasugerował jej wyjazd do Wiednia. Segal chciała zostać w Warszawie, ale bała się, że kobiecie i w dodatku żydówce będzie trudno dostać się na studia. Ojciec sugerował wybór niezależnego zawodu i w końcu pierwszy wybór stał się ostatecznym wyborem. Hanka rozpoczęła studia medyczne w Warszawie z intencją bycia psychoanalitykiem lub pediatrą. Jej życie w tym czasie było niezwykle żywe. Często chodziła do teatrów i kabaretów, prowadziła ożywione życie towarzyskie, a coraz bardziej prawicowy charakter rządów w Polsce sprzyjał aktywności lewicowej opozycji do, której chętnie przystawała.

W sierpniu 1939 roku odwiedziła rodziców, którzy w tym czasie mieszkali w Paryżu. Wybuchła wojna i Segal chciała wrócić do Polski, ale nie dostała się na ostatni pociąg odjeżdżający do Warszawy. Jak się potem dowiedziała prawdopodobnie nikt z tego pociągu nie przeżył. Często potem mówiła, że zawsze miała więcej szczęścia niż rozumu. We Francji kontynuowała studia medyczne i przyłączyła się do nielegalnej grupy Trockistowskiej. Trockizm jednak pozostawał w konflikcie z jej poglądami pacyfistycznymi i wkrótce od niego odeszła. W Paryżu  spotkała też Pawła Segała /Paula Segala/, kuzyna z którym się kiedyś nie lubili, a który został później jej mężem. W 1940 roku wraz z rodzicami opuściła Francję ewakuując się z I Dywizją Polskiej Armii do Anglii. W Londynie spotkała starych znajomych. Był wśród nich Kenneth Sinclair-Loutitt, który znał Segal z okresu wojny hiszpańskiej, kiedy to organizował pomoc medyczną dla międzynarodowych brygad. On właśnie wprowadził Hankę do grupy intelektualistów skupionych wokół Horyzontu takich jak między innymi: George Orwell, Stephen Spender, Cyril Connolly i wielu innych lewicujących intelektualistów i pisarzy. Poszukując możliwości kontynuowania studiów Segal przez krótki czas przebywała w Manchesterze, gdzie między innymi spotkała Balinta, ale w końcu znalazła się w Edynburgu, gdzie skończyła studia medyczne na wydziale miejscowego Uniwersytetu utworzonym specjalnie dla Polaków. Równolegle ze studiami rozpoczęła bezpłatną pracę w psychoterapeutycznej klinice dla dzieci i dzięki różnym zabiegom udało się jej nawiązać kontakt z Fairbairnem, u którego co prawda nie była w stanie rozpocząć analizy z powodu  trudności finansowych, ale za to Fairbairn dał jej do przeczytania dwie książki: „Ego i mechanizmy obronne” Anny Freud oraz „Psychoanalizę dzieci” Melanii Klein. Segal do tej pory znała tylko Freuda, a książka Klein zrobiła na niej ogromne wrażenie. Fairbairn również wyjaśnił jej zasady szkolenia psychoanalitycznego i wprowadził w aktualne kontrowersje w Brytyjskim Towarzystwie, a poza tym skontaktował ją z kolegą; Dr. Davidem Matthews, który był trenowany przez Klein i przyjechał z Londynu do Edynburga. Właśnie z nim Segal zaczęła pierwszą analizę. W  1943, po roku analizy z Matthewsem i skończeniu studiów przeniosła się do Londynu. Fairbairn poznał ją z Winnicottem, a ten skierował ją do Melanii Klein. W tym też roku Hanna Segal została przyjęta do szkolenia Instytucie Psychoanalizy.

Początkowo Klein chciała ją skierować na analizę do Pauli Heimann, ale wobec nalegań Segal zdecydowała się sama ją przyjąć, a związku z trudnościami finansowymi Hanki początkowo przyjmowała ją w Klinice za darmo. Swoją pierwszą pracę dostała dzięki sugestii Winnicotta w szpitalu dziecięcym Paddington Green gdzie Winnicott zajmował bardzo ważne stanowisko. Pomimo tego ich stosunki nigdy nie układały się dobrze. W pół roku później rozpoczęła współpracę z polskim psychiatrą dr.Bramem, który utworzył Ośrodek Rehabilitacji Psychicznej dla polskich żołnierzy. Bram pod wpływem Segal rozpoczął analize z Paulą Heimann i wkrótce w Ośrodku zaczęto wprowadzać elementy psychoterapii w opiece nad pacjentami.

Jak zwykle jednak najciekawsze życie było w szkole. W Instytucie Psychoanalizy były zajęcie ciekawe i mniej ciekawe, ale życie towarzyskie, wspólne wyjścia do pubów, tańce i popijanie było dużo bardziej bogate niż to co się dzieje obecnie w Instytucie Brytyjskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego. Hanka bardzo dużo nauczyła się od swoich pierwszych superwizorów. Łączyła ją przyjaźń z Paulą Heimann i Joan Riviere, która wprowadziła ją również w wiele obszarów literatury angielskiej. Riviere lubiła również Pawła, z którym łączyła ją przenikliwa inteligencja  i brak tolerancji dla głupoty.

W czasie studiów w Instytucie Hanka mieszkała z rodzicami, opiekując się chorą na raka matką, która umarła przed końcem wojny. Po wojnie ojciec przez pewien czas mieszkał w Paryżu, ale potem wrócił do Londynu i mieszkał wraz Hanką i Pawłem.

Lata 1946-47 były punktem zwrotnym w życiu Hanny Segal. Ukończyła studia psychoanalityczne. Miała swój pierwszy odczyt „Podejście psychoanalityczne w Estetyce” i poślubiła Pawła Segala. W 1948 roku urodził się ich pierwszy syn Daniel. W tym czasie Hanka bardzo chciała wrócić do Polski, ale sprzeciwiał się temu mąż. Z drugiej strony sama obawiała się życia z małym dzieckiem w nowej Polsce. Tak więc Segalowie pozostali w Londynie, a życie Hanki pochłaniała rodzina i praca. W roku 1950 urodził się Michael, a w 1960 Gabriel, ich trzeci syn. Daniel został po ojcu matematykiem, Michael chemikiem, a Gabriel jest wykładowcą filozofii. Daniel i jego żona mieli dwóch synów i nagle po piętnastu latach urodziła im się córka, Amber, przyjęta przez rodzinę entuzjastycznie, ponieważ była pierwszą dziewczynką urodzoną w rodzinie Segalów. Michael i jego żona Agnes mieli dwóch synów, ale jeden z nich zginął w tragicznych okolicznościach, co było dla Hanki największym ciosem w dorosłym życiu. Gabriel ożenił się stosunkowo niedawno i nie ma dzieci.

Mąż Hanny Segal był zawsze dla niej wyjątkową osobą. Z wykształcenia matematyk, odznaczał się, jak ojciec Hanki, renesansowym wykształceniem. To on tłumaczył dla niej z niemieckiego teksty Diltheya. Jego znajomość języków stała się legendą w szerokich kręgach analitycznych. Uczył w szkole i na Politechnice. Był działaczem Partii Pracy, ale przede wszystkim prowadził dom znając się na wszystkim: majsterkowaniu, gotowaniu i zarządzaniu budżetem. Jego wsparcie pozwalało Hance rozwijać swoją pracę i zainteresowania zawodowe. Zmarł w roku 1996, na rok przed ich 50 rocznicą ślubu, po długim okresie zmagania się ciężkim parkinsonizmem.

Segal, pomimo tego, że stała się częścią nauki i kultury brytyjskiej, często powtarzała, że żałuje tego, że po wojnie nie wróciła do Polski. Jednak w jakieś mierze wróciła. Od roku 1989 aż do 2010 odwiedzała Warszawę, Kraków i Sopot kilkakrotnie. Niektóre z tych wizyt, w latach 90-tych, były częścią pomocy w rozwoju Polskiego Towarzystwa ze strony Brytyjskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego zorganizowanej dzięki jej i Wiktora Sedlaka inicjatywie. Przy tej okazji, jak przed wojną, odwiedzała teatry, kabarety i restauracje, od czasu do czasu instruując przy tym kucharzy, jak powinien być zrobiony befsztyk z polędwicy. Zawsze w Polsce czuła się dobrze i miała tu wielu przyjaciół.

Przez ostatnie lata swojego życia Hanna Segal mieszkała z Michaelem i Agnes w dużym domu w Muswell Hill, do którego zdecydowali się przenieść z powodu choroby Pawła. Opodal tego domu był gabinet, w którym dr Segal pracowała z pacjentami do mniej więcej 85 roku życia. Potem, właściwie do ostatnich dni, superwizowała albo w domu, albo przez telefon. Co drugi wtorek prowadziła seminarium, a ostatnie odbyło się tydzień przed jej śmiercią. Uczestnicy tego seminarium należeli do bardzo licznego grona znajomych, uczniów, kolegów, superwizantów i byłych analizantów, którzy  opiekowali się Hanną Segal w jej ostatnich latach, zabierając ją na spacery, basen czy wspólne posiłki. Ta opieka nie zawsze była łatwa, ale dla każdego z nich była ogromną przyjemnością.

segal10cHanna Segal zawsze obawiała się nagłej śmierci, w szpitalu, z dala od rodziny i przyjaciół. Zmarła 6 lipca 2011 roku, w domu, w nocy z wtorku na środę. W poniedziałek, jak zwykle, odwiedziła ją Ora Dresner. Hanka była już bardzo słaba, ale nalegała, aby ich spotkanie przebiegło jak zawsze. Z trudem wypiła filiżankę herbaty i zażądała, aby pomóc jej dojść do ogrodu, gdzie jak zwykle wypaliła ulubioną fajkę. Martwiła się, że Michael i Agnes są jeszcze na wakacjach, ale uspokoiła się, kiedy wrócili do domu tego samego dnia. We wtorek często traciła przytomność i mówiła wtedy po polsku. Tego dnia wieczorem odwiedziły ją Ana Paulina Sauma, Deborah Steiner i najdroższa koleżanka, o rok starsza Betty Joseph. Krótko po ich wyjściu Hanka zmarła i jak zawsze było to tak, jak chciała: w domu, wśród rodziny i przyjaciół.

Na pogrzebie wśród osób żegnających krótkimi przemówieniami  Hannę Segal była również jej osiemnastoletnia wnuczka Amber. Niedawno, dzięki uprzejmości rodziny i Ory Dresner, dostałem zapis tych pożegnalnych słów, którymi zdecydowałem się zakończyć pracę nad opisem życia Hanki. Zgadzam się z opinią rodziny i bliskich, że nigdy nie wiadomo było, czy Hanna Segal będzie zadowolona. W tym jednym przypadku, mam rzadką dla siebie w sprawach Hanki pewność, że słuchając Amber byłaby bardzo zadowolona i uśmiechnięta. Podczas pogrzebu w kaplicy na Golders Green 18 letnia Amber mówiła:

„Babcię było ciężko zadowolić, przynajmniej w naszej rodzinie. Nawet na wakacjach, kiedy ja miałam siedem lat, a ona 81 rywalizowała ze mną o uwagę rodziców. Dlatego też byłam bardzo poruszona tym, że była jedną z niewielu osób, które nigdy nie zniechęcały mnie do studiowania anglistyki i wydawała się patrzeć na to, jak na wybór godny szacunku. Zawsze wydawało mi się, że jest ze mnie dumna i nigdy nie jest rozczarowana, z tym jednak, że nie poznała jeszcze mojego chłopaka. Ja z kolei jestem dumna, że moja babcia była  tak znaną, inteligentną i bystrą kobietą. Mam nadzieję, że odziedziczyłam chociaż część tego, co czyniło ją taką niezwykłą /być może, jako jedyna wnuczka mogłam dostać więcej niż tylko mój własny wkład/, a przecież miałam to szczęście, że była ze mną przez całe dzieciństwo. Technicznie rzecz biorąc jestem teraz dorosła i ma nadzieję, że gdziekolwiek będę szła aż do moich 92 lat, ona będzie to wspierać. A teraz wiersz Percy Shelley, bo lubię wiersze:

/Na marginesie podzielę się swoim przekonaniem, że bezpośredniość Amber jest dowodem na to, że już odziedziczyła wiele po babce./

Muzyka, kiedy umierają miękkie dźwięki

Wibruje w pamięci

Zapachy, kiedy słodkie fiołki zgasły

Żyją w smaku, w którym rosły

Róży liście, kiedy róża żyć już nie może

Zbierają się w ukochane łoże

Tak samo  myśl moja, kiedy sztuka jej się już ziści

Miłością swoją się wyśni

/tłumaczenie W.Hańbowski/

 
Opracowanie na podstawie autobiografii: Wojciech Hańbowski